PL DE
Nowenna do Ducha Świetęgo
DEKALOG EMIGRACJI
List Ap. MISERICORDIA ET MISERA Papieża Franciszka


Nadzieje uczonych są pewniejsze niż bogactwa nieuków.

Demokryt z Abdery

  JP2


  


 




Droga przez życie


Karol Józef Wojtyła urodził się 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Dwa dni później został ochrzczony w kościele parafialnym przez ks. Franciszka Żaka, kapelana wojskowego, który był przyjacielem ojca.


Matka Emilia wychowywała swoich synów w atmosferze pobożności. Marzyła, by jeden z nich został księdzem. „Ona chciała mieć dwóch synów: lekarza i księdza; mój brat był lekarzem, a ja mimo wszystko zostałem księdzem” – wspominał Jan Paweł II (A. Frossard, Nie lękajcie się! Rozmowy z Janem Pawłem II, Kraków 2005, s. 12).


Niestety, Karol niedługo cieszył się miłością matczyną. Nie miał jeszcze dziewięciu lat, kiedy zmarła pani Emilia. Dzień po pogrzebie ojciec zabrał swoich dwóch synów do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, by tam szukać pocieszenia i sił. Powiedział im, że chociaż nie mają już ziemskiej mamy, zawsze mogą się uciekać do Matki, która jest w niebie.


Kilka tygodni po śmierci mamy mały Lolek – bo tak nazywali go bliscy – przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. We wrześniu 1926 roku rozpoczął naukę w męskiej Szkole Powszechnej im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Był zdyscyplinowanym, bardzo zdolnym i pilnym uczniem.


Po szkole chłopiec wraz z ojcem udawał się na obiad do sąsiadów. Potem był czas odpoczynku i zabaw. Lolek wraz z kolegami biegł nad Skawę, gdzie grał w piłkę nożną. Najczęściej był bramkarzem. Wieczorem w domu odrabiał lekcje. Na zakończenie dnia wraz z ojcem szedł na spacer, podczas którego nieraz wchodzili do kościoła.


Od 1931 roku Karol Wojtyła kontynuował edukację w Państwowym Męskim Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. W książce Młodzieńcze lata Karola Wojtyły wydanej pod redakcją Lucjana Kydryńskiego zapisane zostało takie świadectwo o tamtych dniach: „Jako nowy uczeń zostałem szybko wprowadzony przez kolegów w życie naszej klasy, no i oczywiście powiedziano mi, kto jest u nas prymusem. A był nim od początku nauki w gimnazjum aż do matury Karol Wojtyła! Zawsze miał «monotonne» świadectwa, z góry na dół «bardzo dobrze»! (...) Był zawsze świetnie przygotowany z każdego przedmiotu” (A. Bohdanowicz, Kraków 1990, s. 23).


To właśnie wówczas młody Wojtyła odkrył szczególne zamiłowanie do lekcji języka polskiego. Wtedy także rozbudziło się w nim zainteresowanie poezją i teatrem. Zaczął więc uczęszczać na spotkania kółka teatralnego. Jedną z pierwszych wystawionych sztuk, w której zagrał, była Antygona Sofoklesa. Sześćdziesiąt cztery lata później, w czasie pielgrzymki do Wadowic, wspominał on: „Kiedy byliśmy w piątej gimnazjalnej, graliśmy Antygonę Sofoklesa. Antygona – Halina, Ismena – Kazia. Mój Boże. A ja grałem Hajmona”.


Dla Karola lata gimnazjalne to był czas nawiązywania głębokich relacji, które trwały przez całe życie. Szczególnymi jego przyjaciółmi byli: Jerzy Kluger oraz Halina Królikiewicz-Kwiatkowska. Zaprzyjaźnił się również z Mieczysławem Kotlarczykiem, nauczycielem prywatnego gimnazjum karmelitów, który rozbudzał jego miłość do teatru, literatury i filozofii. Bliski Karolowi był także ks. Kazimierz Figlewicz, który jako wikary wadowickiej parafii, uczył gimnazjalistów religii. Dzięki niemu mały Karol został ministrantem. W książce Dar i Tajemnica Ojciec Święty wspominał, że witał kard. Adama Sapiehę podczas wizytacji gimnazjum. Wtedy to Książę Kościoła zapytał katechetę, na jaki kierunek studiów wybiera się ów młodzieniec. Kiedy usłyszał, że na polonistykę, miał odpowiedzieć: „Szkoda, że nie na teologię” (Kraków 2005, s. 9).

Jeszcze nie zdążyła się zagoić rana po stracie matki, a już w grudniu 1932 roku Karol Wojtyła ze swoim ojcem po raz kolejny wędrowali na cmentarz. Tym razem żegnali Edmunda – starszego brata chłopca, lekarza, który zdecydował się posługiwać w Bielsku-Białej w szpitalu wśród chorych na szkarlatynę. Pracował tam z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem. Zaraził się od pacjentki, przy której czuwał.


Jan Paweł II tak wspominał swego starszego brata: „Mój brat Edmund zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się jako młody lekarz groźną odmianą szkarlatyny, co wówczas (1932) przy nieznajomości antybiotyków było zakażeniem śmiertelnym. Są to wydarzenia, które głęboko wyryły się w mej pamięci – śmierć brata chyba nawet niż matki, zarówno ze względu na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z uwagi na moją większą wówczas dojrzałość. Liczyłem w chwili jego śmierci dwanaście lat” (A. Frossard, Nie lękajcie się!..., dz. cyt., s. 12).


Po śmierci brata Lolek pozostał na świecie sam z ojcem, który czuwał nad religijnymi intelektualnym rozwojem syna. Zaszczepiał w nim zainteresowanie historią Polski oraz chęć podróżowania. Swoim przykładem uczył modlitwy i zawierzenia Panu Bogu. Wspólnie czytali Pismo Święte. Często pielgrzymowali do Kalwarii Zebrzydowskiej i wyruszali na górskie szlaki. „Moje lata chłopięce i młodzieńcze łączą się przede wszystkim z postacią ojca, którego życie duchowe po stracie żony i starszego syna niezwykle się pogłębiło. Patrzyłem z bliska na jego życie, widziałem, jak umiał od siebie wymagać, widziałem, jak klękał do modlitwy. To było najważniejsze w tych latach, które tak wiele znaczą w okresie dojrzewania młodego człowieka. Ojciec, który umiał sam od siebie wymagać, w pewnym sensie nie musiał już wymagać od syna. Patrząc na niego, nauczyłem się, że trzeba samemu sobie stawiać wymagania i przykładać się do spełnienia własnych obowiązków” (A. Frossard, Nie lękajcie się!..., dz. cyt., s. 14-15).




Wojna – czas zagrożeń i decyzji


Dnia 3 maja 1938 roku Karol przyjął sakrament bierzmowania. Kilka dni później – 14 maja – zdał egzamin dojrzałości i latem wraz z ojcem przeprowadził się do Krakowa, gdzie zamieszkali na Dębnikach przy ul. Tynieckiej 10. Karol rozpoczął wtedy studia z filozofii polskiej na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ukończył tylko pierwszy rok. 6 listopada 1939 roku Niemcy zlikwidowali uniwersytet, wywożąc jego profesorów do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.


„Na tym urywa się w moim życiu okres studiów polonistycznych i rozpoczyna się okres okupacji niemieckiej, w czasie której starałem się najpierw dużo czytać i pisać. Właśnie w tym okresie powstały moje pierwsze młodzieńcze utwory literackie” (Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, dz. cyt., s. 11).


Od października 1939 roku młody Wojtyła wieczorami spotykał się w domu Juliusza Kydryńskiego, gdzie z przyjaciółmi czytali wielką literaturę polską. Z grupy tej 22 sierpnia 1941 roku powstał Teatr Rapsodyczny, na którego czele stanął Mieczysław Kotlarczyk, wadowicki przyjaciel Karola, również mieszkający wówczas już pod Wawelem. Konspiracyjny teatr rozpoczął swą działalność od rapsodów Króla-Ducha Juliusza Słowackiego.


„Spotkania teatru słowa odbywały się w wąskim gronie znajomych, zaproszonych gości szczególnie zainteresowanych literaturą i równocześnie «wtajemniczonych». Zachowanie tajności wokół tych teatralnych spotkań było nieodzowne, w przeciwnym razie groziły nam wszystkim surowe kary ze strony władz okupacyjnych – najprawdopodobniej wywózka do obozu koncentracyjnego. Muszę przyznać, że całe to szczególne doświadczenie teatralne zapisało się bardzo głęboko w mojej pamięci, chociaż od pewnego momentu zdawałem sobie sprawę, że teatr nie był moim powołaniem” (Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, dz. cyt., s. 14).


Karol Wojtyła zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, a mimo to nie zaprzestał swojej działalności teatralnej oraz w Żywym Różańcu. Zaangażował się także w działalność tajnej organizacji, która uratowała tysiące Żydów. Cudem uniknął śmierci, gdy 29 lutego 1944 roku wieczorem został potrącony przez niemiecką ciężarówkę. Życie uratowała mu Józefa Florek, maszynistka z tramwaju, która udzieliła mu pomocy. Młodego mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie po dwóch dniach odzyskał przytomność (zob. A. Socci, Tajemnice Jana Pawła II, Kraków 2009, s. 44).


W lutym 1940 roku Karol Wojtyła poznał Jana Tyranowskiego. Po latach w książce Dar i Tajemnica napisał, że to właśnie od niego uczył się „innych metod pracy nad sobą, które wyprzedziły to, co potem znalazł w seminarium”. „Tyranowski, który sam kształtował się na dziełach św. Jana od Krzyża i św. Teresy od Jezusa, wprowadził mnie po raz pierwszy w te niezwykłe, jak na mój ówczesny wiek, lektury” (dz. cyt., s. 25). Święty Jan od Krzyża i św. Teresa nie tylko stali się dla niego mistrzami; oni dosłownie pozwolili mu odkryć siebie samego, tłumaczyli i uzasadniali jego własne życie.


Czas spotkania ze św. Janem od Krzyża przypadł na okres okupacji, a więc okres lęku i poczucia zagrożenia. Spotkanie z myślą św. Jana było pierwszym z wielkich wydarzeń duchowo-intelektualnych. Aby móc studiować teksty hiszpańskiego mistyka w oryginale, Karol Wojtyła nauczył się tego języka. Później św. Janowi poświęcił pracę magisterską oraz doktorską. Jan Paweł II tak wspominał spotkanie z mistyką św. Jana w książce Frossarda: „Najważniejsze jest, że za pośrednictwem Jana zostałem wprowadzony w nowy świat, o którego istnieniu w sobie przedtem nie wiedziałem. Był to przewrót podobny do tego, jaki – o parę miesięcy później – dokonał się w dziedzinie intelektualnej” (A. Frossard, Nie lękajcie się!..., dz. cyt., s. 21).


Od września 1940 roku młody Karol rozpoczął pracę jako robotnik w kamieniołomie na Zakrzówku. Rok później przeszedł do oczyszczalni wody w fabryce sody Solvay w Borku Fałęckim w Krakowie. W ten sposób miał się uchronić przed wyjazdem na przymusowe roboty. Jak sam wyznał w książce Dar i Tajemnica (dz. cyt., s. 22), było to dla niego swoiste seminarium, choć zakonspirowane. To czas kształtowania się ostatecznej decyzji o wstąpieniu do seminarium duchownego.


Początek roku 1941 przyniósł Karolowi bolesne i trudne doświadczenie. 18 lutego zmarł jego ojciec. Tak wspomina to smutne wydarzenie Juliusz Kydryński: „Gdy tylko dowiedziałem się od siostry o tym nieszczęściu, poszedłem natychmiast na Dębniki i pozostałem z Karolem przez całą noc. Naturalnie nie zmrużyliśmy oka. Było to rzeczywiście «czuwanie przy zwłokach». Karol trochę się modlił, a trochę – z przerwami – rozmawialiśmy o życiu i o śmierci. Nigdy nie zapomnę tej nocy. I sądzę, że w dużej mierze była to w życiu Karola noc przełomowa. Myślę, że właśnie śmierć Ojca i późniejsze rozważania skłoniły go do podjęcia zasadniczej decyzji: do poświęcenia się stanowi duchownemu” (Młodzieńcze lata Karola Wojtyły, dz. cyt., s. 23).


Karol powoli odkrywał w sobie powołanie do życia zakonnego. „Coraz bardziej jawiło się w mojej świadomości światło: Bóg chce, ażebym został kapłanem. Pewnego dnia zobaczyłem to bardzo wyraźnie: był to rodzaj jakiegoś wewnętrznego olśnienia. To olśnienie niosło w sobie radość i pewność innego powołania. I ta świadomość napełniła mnie jakimś wielkim wewnętrznym spokojem” (Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, dz. cyt., s. 34-35).


Karol usiłował wstąpić do zakonu karmelitańskiego. Okazało się to niemożliwe, gdyż w czasie niemieckiej okupacji z zakładu pracy nie można było zwolnić człowieka młodego i zdrowego. Jesienią 1942 roku podjął decyzję o wstąpieniu do podziemnego Krakowskiego Seminarium Duchownego.


„Kiedy Karol oznajmił nam na jednej z prób w 1942 roku, że zaczyna studiować teologię, mimo że znana nam była Jego głęboka religijność, spadło to na nasz zespół jak grom. Podczas wielogodzinnej nocnej rozmowy Kudliński próbował odwieść Karola od porzucenia teatru, powołując się między innymi na przypowieść o talentach, które należy zwrócić, ale postanowienie Karola było nieodwracalne. Tadeusz dodaje tylko, że może dzięki owej dyspucie Karol zmienił zamiar pójścia do zakonu o surowej regule na rzecz kapłaństwa” (Halina Królikiewicz-Kwiatkowska, w: Młodzieńcze lata Karola Wojtyły, dz. cyt., s. 41).




Życie w sutannie


I tak Karol Wojtyła rozpoczął studia z filozofii i teologii, które po odzyskaniu przez Polskę niepodległości kontynuował na wydziale teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wtedy to zetknął się z tomizmem, który sam określił jako „przewrót w dziedzinie intelektualnej” (A. Frossard, Nie lękajcie się!..., dz. cyt., s. 21), a Frossard jako coś „w rodzaju kopernikowskiego przewrotu na niebie pojęć Wojtyły” (s. 18). System tomistyczny wyjaśnił Karolowi Wojtyle rzeczywistość w świetle najgłębszych racji i zasad. Do tego czasu miał własne, intuicyjne rozumienie rzeczywistości. Spotkanie z tomizmem pozwoliło mu określić ją za pomocą odpowiednich pojęć. Od tego czasu stał się filozofem, dla którego największym cudem jest cud istnienia rzeczywistości, największą zaś filozofią – filozofia istnienia. Tomizm zwrócił uwagę Wojtyły na pojęcie osoby i stał się punktem wyjścia dla filozofii personalistycznej.


Na seminarium naukowym u ks. prof. Ignacego Różyckiego Karol rozpoczął pisanie pracy magisterskiej. Nie ukończył jej jednak wówczas... Kardynał Stefan Sapieha postanowił wysłać go bowiem na studia do Rzymu. Jeszcze przed wyjazdem, 13 października 1946 roku w kaplicy pałacu arcybiskupa krakowskiego Wojtyła przyjął z rąk kard. Sapiehy święcenia subdiakonatu, tydzień później święcenia diakonatu.


Na zawsze w pamięci Karola zapisał się 1 listopada 1946 roku. W tym dniu bowiem w kaplicy pałacu arcybiskupa, także z rąk ks. kard. Stefana Sapiehy, przyjął święcenia kapłańskie. Nazajutrz na Wawelu w romańskiej krypcie św. Leonarda odprawił trzy Msze Święte za dusze zmarłych rodziców i brata.


„Wybierając tę kryptę na miejsce pierwszych Mszy św., chciałem dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej katedrze spoczywają. Katedra wawelska jest niezwykłym fenomenem. Jest bowiem, tak jak żadna inna świątynia w Polsce, nasycona treścią historyczną, a zarazem teologiczną. Spoczywają w niej królowie polscy, poczynając od Władysława Łokietka. W tej świątyni byli oni koronowani i tu składano później ich doczesne szczątki. Ten, kto nawiedza katedrę wawelską, musi stanąć twarzą w twarz wobec historii Narodu. Odprawiając prymicyjną Mszę św. w krypcie św. Leonarda, pragnąłem uwydatnić moją żywą więź duchową z historią Narodu, która na Wzgórzu Wawelskim znalazła swą szczególną kondensację. (...) Ci ludzie, których sarkofagi znajdują się w katedrze wawelskiej, także czekają tam na zmartwychwstanie. Cała Katedra zdaje się powtarzać słowa Składu apostolskiego: «Wierzę w ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny». A ludzie, którzy w niej spoczywają, są wielkimi Królami-Duchami, którzy prowadzą Naród poprzez stulecia. Są to nie tylko koronowani władcy i ich małżonki, czy też biskupi i kardynałowie, są to także wieszczowie, wielcy mistrzowie słowa, którzy tak ogromne znaczenie posiadali dla mojej chrześcijańskiej i patriotycznej formacji” (Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, dz. cyt., s. 46-47).


Kilka dni po święceniach młody kapłan wyjechał na studia do Rzymu, gdzie na Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu kontynuował prace badawcze nad mistyką św. Jana od Krzyża. Pod kierunkiem ojca Reginalda Garrigou-Lagrange’a, paulina, napisał rozprawę doktorską Zagadnienie wiary w dziełach św. Jana od Krzyża, którą obronił 19 czerwca 1948 roku. Jak czytamy w Kalendarium życia Karola Wojtyły (s. 106), do formalnego uznania doktoratu należało pracę ogłosić drukiem. Na to jednak nie było stać ubogiego studenta.


28 lipca 1948 roku – po powrocie do Polski – ks. Karol Wojtyła podjął pracę duszpasterską jako wikariusz w parafii w Niegowici. 24 listopada tegoż roku na wydziale teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego obronił pracę magisterską zatytułowaną Pojęcie środka zjednoczenia duszy z Bogiem w nauce św. Jana od Krzyża, a następnie raz jeszcze obronił rozprawę doktorską i otrzymał tytuł doktora teologii.


17 marca 1949 roku ks. Karol Wojtyła został przeniesiony do parafii św. Floriana w Krakowie, gdzie pełnił funkcję wikariusza. W 1950 roku zorganizował tam kursy dla narzeczonych, w których uczestniczyły pary studenckie. Tam też powstało duszpasterstwo akademickie, które potem z „Wujkiem” – bo tak nazywali swojego kapłana studenci – wyjeżdżało na wakacje i rekolekcje.


Ksiądz Karol Wojtyła pracował także naukowo, wiele czytał i pisał. 1 września 1951 roku ks. abp Eugeniusz Baziak udzielił mu dwuletniego urlopu naukowego na przygotowanie habilitacji. Kapłan przeprowadził się na ul. Kanoniczną w Krakowie. Nadal jednak zajmował się duszpasterstwem akademickim przy kościele św. Floriana.


Na przełomie listopada i grudnia 1953 roku ks. dr Karol Wojtyła zamknął przewód habilitacyjny. Jego rozprawa habilitacyjna pt. Próba opracowania etyki chrześcijańskiej według systemu Maxa Schelera, została jednogłośnie przyjęta przez gremium profesorów.


Jako naukowiec ks. Wojtyła prowadził wykłady z katolickiej etyki społecznej dla studentów trzech seminariów: krakowskiego, śląskiego i częstochowskiego. W 1954 roku rozpoczął wykłady na wydziale filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Lublinie. Tak zapisały się one w pamięci siostry prof. Zofii Zdybickiej USJK, jego byłej studentki: „Tego oryginalnego stylu filozofowania mogliśmy – jego uczniowie – doświadczyć, słuchając jego wykładów z filozofii czy uczestnicząc w seminariach. W wykładach nie powoływał się na opinie innych, mówił jako ktoś, kto osobiście szuka prawdy i na żywo do niej dochodzi, odwołując się do doświadczeń, do przeżyć. Analizując ujawnione w nich fakty, poddawał je refleksji i szukał rozwiązania problemu. Pokazywał, jak przechodzić od «fenomenu do fundamentu». Nawet ukazując prawdy znane i uznane, włączał osobiste przeżycie, medytację, refleksję. Stawiał nowe akcenty czy wskazywał na rozwiązania, uzasadniając je. Był całkowicie skupiony na rozpatrywanym problemie, czuło się, że to, o czym mówi, osobiście go interesuje, fascynuje, wyrasta z głębi jego osobowości. Umiejętnie łączył pasję i zaangażowanie ze spokojem, nawet pewnym dystansem. Filozofia w jego wydaniu stawała się ważna, poważna, stawała się potrzebą życia” (Z.J. Zdybicka USJK, Jan Paweł II – filozof i mistyk, Lublin 2009, s. 10-11).


Ksiądz dr Wojtyła był nie tylko rzetelnym naukowcem, ale i oddanym duszpasterzem. Prowadził duszpasterstwo akademickie i duszpasterstwo służby zdrowia. Wygłaszał dla lekarzy konferencje oraz podejmował z nimi etyczne dyskusje.


4 lipca 1958 roku, podczas wyprawy kajakowej po Łynie, ks. Wojtyła otrzymał wiadomość, iż papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej.


„Uderzyła mnie zbieżność dat: datą nominacji, którą otrzymałem, był 4 lipca, a ten dzień jest rocznicą poświęcenia Katedry Wawelskiej. Jest to rocznica, którą zawsze nosiłem w sercu. Zdawało mi się, że ta zbieżność dat coś znaczy. Myślałem też, że może te kajaki są już ostatni raz. Potem jednak, muszę przyznać, okazało się, że jeszcze wiele razy pływałem, nabierając sił na kajaku na wodach rzek i jezior Mazowsza. Faktycznie, aż do 1978 roku” (Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!, Kraków 2004, s. 17).




Z pierścieniem na palcu


Ponad dwa miesiące później – 28 września 1958 roku, w uroczystość św. Wacława – w katedrze na Wawelu ks. dr Karol Wojtyła otrzymał sakrę biskupią. 3 października również w katedrze miała miejsce Msza Święta pontyfikalna. Tego dnia nowy biskup siebie i całą swoją posługę powierzył Matce Bożej, czyniąc swoim biskupim zawołaniem: Totus Tuus.


Biskup Wojtyła całym sercem zaangażował się w nową posługę. Był z tymi, do których został posłany: udzielał sakramentów, prowadził rekolekcje, dni skupienia, wygłaszał konferencje dla różnych stanów i grup zawodowych, a także wizytował parafie i odwiedzał najciężej chorych w ich domach. Brał udział w spotkaniach opłatkowych dla różnych grup, podczas których bardzo chętnie śpiewał kolędy. W 1960 roku z jego inicjatywy powstał Instytut Rodziny, którego działalność początkowo adresowana była tylko do świeckich, a potem również i do księży.


W czerwcu 1962 roku zmarł metropolita krakowski Eugeniusz Baziak. Przez półtora roku funkcję administratora diecezji krakowskiej pełnił właśnie ks. bp Karol Wojtyła.


O 11 października 1962 roku bp Wojtyła brał udział w obradach II Soboru Watykańskiego w Rzymie. Był jednym z autorów Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes.


3 czerwca 1963 roku zmarł Ojciec Święty Jan XXIII. 21 czerwca jego następcą został Paweł VI , który mianował Karola Wojtyłę arcybiskupem metropolitą krakowskim. Ingres do archikatedry odbył się 8 marca 1964 roku. Uroczyste nałożenie paliusza, symbolu władzy arcybiskupiej, nastąpiło w październiku 1964 roku podczas prac trzeciej sesji II Soboru Watykańskiego.




W kardynalskim kapeluszu


W 1967 roku ks. abp Karol Wojtyła otrzymał kapelusz kardynalski. 29 czerwca, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, odbył się „publiczny” konsystorz. Nowi kardynałowie sprawowali z papieżem Eucharystię, podczas której każdy z nich otrzymał kardynalski pierścień. „Włożenie pierścienia oznacza, że biskup jest zaślubiony Kościołowi. «Accipe anulum, fide signaculum – Przyjmij pierścień, znak wierności, i zachowaj nienaruszoną wiarę. Strzeż od skażenia Bożą Oblubienicę, to jest Kościół święty» (...) Szczególnym symbolem związku biskupa z Kościołem jest ten pierścień – znak zaślubin. Dla mnie jest on codziennym przypominaniem o wierności. Jest niejako niemym pytaniem, które odzywa się w sumieniu: czy jestem całkowicie oddany mojej Oblubienicy – Kościołowi? Czy jestem wystarczająco «dla» - dla wspólnot, rodzin, dla ludzi młodych i starszych, a także tych, którzy dopiero mają się narodzić?” (Jan Paweł II, Wstańcie, chodźmy!, dz. cyt., s. 37).


Jak wspominał długoletni współpracownik Wojtyły, bp Albin Małysiak, był on przede wszystkim duszpasterzem, który wypełniał sumiennie swoje obowiązki. Był blisko wiernych w sprawowanych sakramentach. Spotykał się wówczas z różnymi grupami ludzi świeckich, a także z kapłanami i zakonnicami. „Dziesięć lat jako duszpasterz akademicki i proboszcz wielkomiejskiej parafii, a następnie jako biskup sufragan, czyli pomocniczy, pracowałem pod bezpośrednim kierownictwem Wojtyły. W tym czasie zauważyłem jego wielki szacunek dla osób konsekrowanych. Zdarzało się, że po rozmowie z kapłanem, czyniąc energiczny ruch, całował jego rękę. Sam tego doświadczyłem kilka razy. On po Chrystusowemu kochał kapłanów. Widział ich ciężką pracę, zachęcał do niej, a także sam w niej uczestniczył, sam świecił znakomitym przykładem” (ks. bp Albin Małysiak, Służyłem z Janem Pawłem Wielkim, Fundacja Nasza Przyszłość, Szczecinek 2005, s. 13-14).


Kardynał Wojtyła w swej diecezji zreformował wszelkie działające sekcje i zastąpił je duszpasterstwami. W okresie bożonarodzeniowym do swego domu na spotkania zapraszał krakowską inteligencję, prawników, lekarzy, pielęgniarki, pisarzy i artystów. Szczególną troską otaczał ludzi młodych. Wspierał wszelkie inicjatywy mające na celu kształtowanie młodego pokolenia. Jak mówił bp Małysiak, kard. Wojtyła popierał wszelkie działania duszpasterzy, którzy przeciwstawiali się działaniom władz komunistycznych zmierzającym do podważania autorytetu Kościoła i wyeliminowania Boga z życia młodych. Szczególnie troszczył się także o przyszłych kapłanów z krakowskiego seminarium, którym – jako przyszłości Kościoła – poświęcał wiele czasu.


6 sierpnia 1978 roku świat dowiedział się o śmierci Pawła VI. Zwołano więc w Watykanie konklawe, na które z Polski udali się: kard. Stefan Wyszyński oraz kard. Karol Wojtyła. Na głowę Kościoła wybrano kard. Albina Lucianiego, który przyjął imię Jan Paweł I. Niestety, jego pontyfikat trwał zaledwie trzydzieści trzy dni. Zmarł on w nocy z 28 na 29 września. Konieczne było kolejne konklawe.


16 października 1978 roku około godziny 17.15 dwieście sześćdziesiątym czwartym biskupem Rzymu i następcą św. Piotra został Polak – Karol Wojtyła, który przyjął imię Jan Paweł II. 22 października na placu św. Piotra odbyła się uroczysta inauguracja jego pontyfikatu. Podczas homilii nowy papież wypowiedział niezapomniane słowa: „Nie lękajcie się przygarnąć Chrystusa i przyjąć Jego władzę! (...) Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, kierunków cywilizacyjnych! Nie lękajcie się!”.




Papież z „dalekiego kraju”


Trudno w kilku zdaniach opisać pontyfikat, który trwał 26 lat, 5 miesięcy i 16 dni. Był to najdłuższy pontyfikat XX wieku i trzeci co do długości w dziejach historii Kościoła. Papież ogłosił 1338 błogosławionych, w tym 160 Polaków, oraz 482 świętych, w tym 11 Polaków (dane za: www.janpawel2.pl).

W pamięci potomnych Jan Paweł II zapisał się jako papież-pielgrzym, który wyszedł z Watykanu i poszedł do ludzi. Jako pierwszy w historii biskup Rzymu regularnie odwiedzał parafie swojej diecezji. Nawiedził 317 parafii z 333 istniejących w Wiecznym Mieście. Według oficjalnych danych odbył 104 zagraniczne pielgrzymki oraz około 145 podróży po terenie Włoch.


Podczas 67 obrzędów chrztu, które zazwyczaj sprawowano w Niedzielę Chrztu Pańskiego w Kaplicy Sykstyńskiej, Ojciec Święty udzielił tego sakramentu 1501 osobom, w tym 687 dzieciom i 814 dorosłym. Papież Polak sprawował również inne sakramenty. Każdego roku w Wielki Piątek zasiadał w konfesjonale Bazyliki św. Piotra i spowiadał wiernych. Błogosławił także nowożeńcom podczas uroczystości zaślubin. Co roku w Niedzielę Dobrego Pasterza udzielał diakonom święceń prezbiteratu. W sumie wyświęcił ponad 2800 kapłanów, konsekrował 321 mianowanych przez siebie biskupów, a do godności kardynalskiej wyniósł 232 duchownych.


Jan Paweł II zwołał sześć zgromadzeń plenarnych Kolegium Kardynalskiego, czyli tak zwanych konsystorzy nadzwyczajnych, podczas których omawiano bieżące i ważne zagadnienia z życia Kościoła. Za jego pontyfikatu powstało wiele istotnych dokumentów kościelnych. Jest on autorem 14 encyklik, 15 adhortacji apostolskich, 13 konstytucji apostolskich, 45 listów apostolskich, 29 dokumentów w formie motu proprio oraz tysięcy listów papieskich.


Podczas pontyfikatu Jana Pawła II został wydany nowy Kodeks Prawa Kanonicznego oraz pierwszy w historii Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich (1990 r.). Zasługą tego papieża było również ogłoszenie Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz Kompendium Nauki Społecznej Kościoła (2004 r.).


Jan Paweł II jest autorem następujących książek: Przekroczyć próg nadziei, Dar i Tajemnica, Wstańcie, chodźmy!, Tryptyk rzymski oraz Pamięć i tożsamość.


Za jego pontyfikatu odbyło się 1166 środowych audiencji ogólnych. Wzięło w nich udział prawie 18 milionów pielgrzymów z całego świata.

W 1985 roku, podczas obchodów Międzynarodowego Roku Młodzieży, Ojciec Święty ustanowił Światowe Dni Młodzieży. W dniach 8-9 października 1994 roku w Rzymie odbyło się pierwsze Światowe Spotkanie Rodzin z Janem Pawłem II. Dało ono początek kolejnym spotkaniom, które odbywały się co trzy lata w różnych miastach i częściach świata.


Z inicjatywy Papieża od 1993 roku 11 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Chorego, a od 1997 roku 2 lutego, w uroczystość Ofiarowania Pańskiego – Dzień Życia Konsekrowanego.


Siostra Zdybicka tak podsumowała ten pontyfikat: „Osiągnięciem Jana Pawła II – myśliciela, filozofa, teologa, poety – jest zbudowanie prawdziwego humanizmu ściśle związanego z koncepcją człowieka jako osoby stworzonej przez Boga z miłości i z miłości odkupionej przez Chrystusa-Boga-Człowieka. W swojej myśli i nauczaniu dokonał on równoczesnego zwrotu ku człowiekowi i ku Bogu-Chrystusowi: «(...) po wyborze na Papieża, niejako pierwszym moim duchowym odruchem był zwrot w stronę Chrystusa Odkupiciela». Jest to wyrazista postać personalizmu chrześcijańskiego.


W okresie wielkich zagrożeń ze strony błędnych wizji człowieka czy wprost ideologii zła, Jan Paweł II bronił człowieka, jego godności, wartości, bronił ludzkiego rozumu, prawdy, miłości, bronił wolności ludzkiej, praw człowieka, bronił małżeństwa, rodziny, wolności politycznej. Budował myślą, nauczaniem, czynem, całym życiem kulturę, cywilizację prawdy i miłości człowieka.


Jan Paweł II wniósł do Kościoła naszych czasów i do współczesnej kultury nowe prawdy i nowego ducha. Swoją posługę sprawował według własnego, niepowtarzalnego modelu kształtowanego na dobrze rozumianej racjonalności i żywej wierze ewangelicznej” (Z.J. Zdybicka USJK, Jan Paweł II – filozof i mistyk, dz. cyt., s. 18-19).




Zamach


Mówiąc o pontyfikacie Jana Pawła II, trzeba przypomnieć datę 13 maja 1981 roku. W tym to dniu, w rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie, został on postrzelony na placu św. Piotra przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę. Jego stan był krytyczny. Cudem ocalał. Jak sam potem wyznał, uratowała go Maryja.


Cztery dni po zamachu, podczas pierwszego swego publicznego przemówienia w poliklinice Gemelli Papież powiedział: „Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem. Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem-Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i za świat. Tobie, Maryjo, powtarzam: Totus Tuus ego sum” (Andrea Tornielii, Santo Subito, Kraków 2010, s. 44).


Jeszcze w trakcie pobytu w szpitalu Ojciec Święty poprosił swoich współpracowników, by przynieśli mu wszystkie materiały dotyczące trzeciej tajemnicy fatimskiej. Szybko zauważył związek pomiędzy zamachem a objawieniami. W odpowiedzi na słowa Maryi z Fatimy: „Przybędę, by prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu” (13 lipca 1917 r. w Fatimie) oraz „Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka” (13 czerwca 1929 r. w Tuy), Jan Paweł II 25 marca 1984 roku na placu św. Piotra błagał:


„Matko ludzi i ludów, Ty, która znasz wszystkie ich cierpienia i nadzieje, (...) przyjmij nasze wołanie skierowane wprost do Twojego Serca i ogarnij miłością Matki i Służebnicy ten nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy, pełni niepokoju o doczesny i wieczny los ludzi i ludów. (...) O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości.


Od głodu i wojny – wybaw nas!

Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny – wybaw nas!

Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania – wybaw nas!

Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych – wybaw nas!

Przyjmij, o Matko Chrystusa, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi!” (A. Socci, Tajemnice Jana Pawła II, dz. cyt., s. 141-142).


Siostra Łucja potwierdziła, że akt poświęcenia świata dokonany przez Jana Pawła II został przyjęty i dzięki temu nie rozpętała się wojna atomowa, która miała wybuchnąć w 1985 roku. Ojciec Święty uratował więc świat przed zagładą...


Kilkanaście lat później – 17 sierpnia 2002 roku – Jan Paweł II przybył do krakowskich Łagiewnik, gdzie zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Wypowiedział wtedy niezapomnianą modlitwę:



Boże, Ojcze miłosierny,

który objawiłeś swoją miłość

w Twoim Synu Jezusie Chrystusie

i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,

Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka,

Pochyl się nad nami grzesznymi,

ulecz naszą słabość,

przezwycięż wszelkie zło,

pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi

doświadczyć Twojego miłosierdzia,

aby w Tobie, trójjedyny Boże,

zawsze odnajdywali źródło nadziei.

Ojcze przedwieczny,

dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna,

miej miłosierdzie dla nas i całego świata!

Amen”.



Ostatnia droga


Dnia 1 lutego 2005 roku z powodu komplikacji związanych z grypą Ojciec Święty został przewieziony do szpitala, gdzie zastosowano terapię, która miała na celu poprawę funkcjonowania dróg oddechowych. Pozwoliło to na stabilizację ogólnego stanu zdrowia.


Dzień później rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls poinformował, że stan Papieża poprawia się, mija zapalenie krtani i tchawicy, a wyniki przeprowadzonych badań są zadowalające. Oficjalny komunikat wydany 4 lutego głosił, że badania lekarskie potwierdziły, iż zdrowie Jana Pawła II poprawia się.


6 lutego Ojciec Święty pokazał się w oknie szpitala podczas południowej modlitwy Anioł Pański. Słabym głosem udzielił błogosławieństwa i podziękował wiernym. W swych rozważaniach, odczytanych przez abp. Sandriego, zapewnił, że nawet w szpitalu nie przestaje służyć Kościołowi i ludzkości. Po udzieleniu błogosławieństwa jeszcze dłuższą chwilę patrzył na wiernych.


9 lutego w biuletynie lekarskim watykański rzecznik ogłosił, że „ostre zapalenie krtani i tchawicy, które było przyczyną nagłego przewiezienia Papieża do szpitala, zostało wyleczone”. Zapewniono, że stan ogólny Jana Pawła II systematycznie się poprawia.

W Środę Popielcową (10 lutego) podczas Mszy Świętej odprawionej w pokoju w klinice Gemelli abp Stanisław Dziwisz posypał Papieżowi głowę popiołem. Późnym wieczorem Ojciec Święty powrócił do Watykanu.

Dwa tygodnie później stan zdrowia Papieża, niestety, pogorszył się i 24 lutego w rzymskiej klinice Gemelli Jan Paweł II przeszedł zabieg tracheotomii, polegający na umieszczeniu w tchawicy rurki ułatwiającej oddychanie. Jego stan lekarze ocenili jako dobry.


27 lutego Ojciec Święty poprosił wszystkich wiernych o modlitwę w swojej intencji. Prośba ta znalazła się w jego rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański odczytanych w południe na placu św. Piotra przez abp. Leonarda Sandriego. Po modlitwie Papież ukazał się na kilka minut w oknie szpitala, pozdrowił wiernych i udzielił im błogosławieństwa.


28 lutego Joaquin Navarro-Valls w specjalnym komunikacie poinformował: „Powrót do zdrowia po operacji przebiega bez powikłań. Stan ogólny i parametry biologiczne są dobre. Ojciec Święty odżywia się regularnie, spędza kilka godzin w fotelu i rozpoczął już ćwiczenia rehabilitacyjne oddechu oraz mowy”.


1 marca Jan Paweł II zaczął znów mówić – poinformował kard. Joseph Ratzinger. „Złożyłem wizytę Ojcu Świętemu i zdałem sprawozdanie z pracy naszej kongregacji. Ojciec Święty rozmawiał ze mną po niemiecku i włosku. Reagował żywo i będzie pracować nad materiałami, które przyniosłem” – powiedział wówczas prefekt Kongregacji Nauki Wiary.


Dzień później została odwołana cotygodniowa audiencja generalna. Około pięciuset pielgrzymów z Polski modliło się w intencji Papieża pod kliniką Gemelli. Jan Paweł II spotykał się z przedstawicielami Kurii Rzymskiej, śledząc na bieżąco sprawy z życia Kościoła, podpisywał ważne dokumenty, uczestniczył w koncelebrowanych Msza Świętych, odmawiał modlitwy brewiarzowe, słuchał czytanych mu książek i gazet oraz przyjmował liczne delegacje, w tym ojca Luisa Kondora SVD z Fatimy, wicepostulatora ds. kanonizacji Hiacynty i Franciszka, który przywiózł dokumenty kanonizacyjne dwojga pastuszków z Fatimy.


6 marca podczas modlitwy Anioł Pański tekst papieskich rozważań odczytał na placu św. Piotra w Watykanie zastępca sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej abp Leonardo Sandri. Jan Paweł II śledził modlitwę w telewizji, a po jej zakończeniu przez kilka minut pozdrawiał i błogosławił wiernych z okna kliniki Gemelli.


7 marca Joaquin Navarro-Valls w ogłoszonym w Watykanie komunikacie poinformował, że ogólny stan zdrowia Ojca Świętego dalej się poprawia, co pozwala Papieżowi przebywać w fotelu przez długi czas w ciągu dnia. Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej zapewnił, że nie zanotowano żadnych komplikacji związanych z operacją tracheotomii: „Obserwujemy stałą poprawę mowy, również dzięki codziennym ćwiczeniom rehabilitacyjnym”.


10 marca rzecznik Watykanu powiedział, że zgodnie z zaleceniami lekarzy Ojciec Święty spędzi jeszcze kilka dni w poliklinice Gemelli. Przedłużenie hospitalizacji ma na celu dopełnienie obecnej fazy rekonwalescencji, która przebiega bez zakłóceń. Potwierdził jednocześnie to, co już mówił wcześniej, że na Wielki Tydzień Papież powróci do Watykanu. Zapewnił, że Jan Paweł II w miarę możliwości pracuje i spotyka się ze swymi współpracownikami.


12 marca Ojciec Święty mianował moderatorów 11. Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Dzień później po raz pierwszy od przebytej operacji sam przemówił publicznie do wiernych z okna kliniki Gemelli: „Drodzy bracia i siostry, witajcie! Dziękuję za wasze odwiedziny. Pozdrawiam Wadowice! Pozdrawiam legionistów Chrystusa. Wszystkim życzę dobrej niedzieli i dobrego tygodnia!” – powiedział do pielgrzymów zgromadzonych na niedzielnej modlitwie Anioł Pański przed rzymską kliniką i na placu św. Piotra. Wśród nich była pięćdziesięcioosobowa grupa mieszkańców Wadowic.

Pielgrzymi przybyli przed bazylikę watykańską mieli możliwość zobaczyć modlącego się Ojca Świętego za pośrednictwem telebimu, a także wysłuchać papieskiego rozważania odczytanego przez abp. Leonarda Sandriego.


Wieczorem Jan Paweł II opuścił szpital. Po osiemnastu dniach pobytu w klinice o godz. 18.20 przybył srebrnym mikrobusem do Watykanu. Oświetlenie wnętrza samochodu sprawiło, że był bardzo dobrze widoczny. Był w dobrej formie, uśmiechając się, błogosławił entuzjastycznie pozdrawiających go pielgrzymów.


16 marca audiencja generalna została odwołana. Około godziny 11.20 Jan Paweł II ukazał się na kilka chwil w oknie swego apartamentu i pobłogosławił zgromadzonych na placu św. Piotra pielgrzymów.


19 marca młodzież z włoskiego regionu Lucjum brała udział w adoracji eucharystycznej w bazylice św. Jana na Lateranie. W spotkaniu duchowo uczestniczył Ojciec Święty, który w połączeniu telewizyjnym pobłogosławił młodzież.


W Niedzielę Palmową (20 marca) na zakończenie Mszy Świętej uroczyście odprawianej przed bazyliką watykańską Jan Paweł II ukazał się w oknie Pałacu Apostolskiego i trzymaną w ręku palmą pobłogosławił zgromadzonych. Obecność Ojca Świętego wzbudziła entuzjazm około 50 tysięcy wiernych zebranych na placu św. Piotra. Modlitwę Anioł Pański odmówił kard. Camillo Ruini. W rozważaniu Papież pozdrowił wiernych i podziękował wikariuszowi diecezji rzymskiej, który w jego imieniu przewodniczył uroczystości Niedzieli Palmowej w Watykanie.


22 marca Papież podpisał nominacje nowych biskupów, wśród nich jednego Polaka, franciszkanina ojca Jerzego Maculewicza.


23 marca audiencja generalna została odwołana. Ojciec Święty pojawił się jednak w oknie i przez niespełna minutę ręką pozdrawiał i błogosławił wiernych. Na jego twarzy widać było cierpienie.


24 marca – Wielki Czwartek. Liturgii w Watykanie przewodniczył kard. Alfonso López Trujillo, kierujący Papieską Radą do Spraw Rodziny. Swoje przesłanie do uczestników uroczystości skierował Ojciec Święty. Kardynał stwierdził, że Jan Paweł II bardzo chciał uczestniczyć we Mszy Świętej upamiętniającej ustanowienie Eucharystii.


25 marca – Wielki Piątek. W rzymskim Koloseum odbyła się drogą krzyżowa. Przewodniczył jej ks. kard. Camillo Ruini, wikariusz papieski dla diecezji Rzymu i przewodniczący episkopatu Włoch. Ojciec Święty uczestniczył w modlitwie w swojej kaplicy dzięki łączom telewizyjnym. Do przybyłych na nabożeństwo skierował przesłanie, które odczytał kard. Ruini. Jan Paweł II zapewnił, że własne cierpienia ofiarował, aby wypełnił się plan Boży, a Jego słowo szło między ludzi. „Ze swej strony jestem bliski tym wszystkim, którzy w tej chwili doświadczają cierpienia. Modlę się za każdego z nich” – stwierdził.


Msza Święta w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego rozpoczęła się na placu św. Piotra w Watykanie o godzinie 10.30. Ojciec Święty uczestniczył w niej duchowo za pośrednictwem telewizji w swej kaplicy domowej. Na zakończenie, przed końcowym błogosławieństwem kard. Sodano odczytał okolicznościowe papieskie orędzie świąteczne, po czym Ojciec Święty udzielił błogosławieństwa apostolskiego „miastu i światu” z okien swego apartamentu. Jan Paweł II nie wypowiedział tekstu błogosławieństwa, ograniczając się do uczynienia ręką znaku krzyża.


We wtorek 29 marca w prasie pojawiły się informacje, że Jan Paweł II może powrócić do kliniki Gemelli na specjalistyczne badania. Zły stan zdrowia Papieża potwierdził dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls: „Aby poprawić zaopatrzenie w kalorie i przyczynić się do skutecznego odzyskiwania sił przez Jana Pawła II, rozpoczęto żywienie dojelitowe” – powiedział. Dodał, że Papież kontynuuje rekonwalescencję. Rzecznik Watykanu podkreślił, że Ojciec Święty spędza wiele godzin każdego dnia w fotelu, odprawia Mszę Świętą w swojej prywatnej kaplicy i pozostaje w kontakcie roboczym ze swymi współpracownikami, śledząc bezpośrednio działalność Stolicy Apostolskiej i życie Kościoła. Dodał, że audiencje publiczne pozostają jeszcze zawieszone.


W środę 30 marca Jan Paweł II pojawił się w oknie swego apartamentu i pobłogosławił rzeszę pielgrzymów, która przybyła na plac św. Piotra pomimo odwołanej audiencji generalnej. Joaquin Navarro-Valls poinformował, że Papież jest odżywiany przez sondę żołądkową.


31 marca u Ojca Świętego nastąpił gwałtowny wzrost gorączki w wyniku infekcji dróg moczowych, a także niewydolność krążeniowa i oddechowa. Na prośbę Jana Pawła II nie przewieziono go do szpitala.


Wydane po kilku godzinach oficjalne komunikaty Watykanu mówiły o pogorszeniu się stanu zdrowia Papieża. Jan Paweł II był przytomny, odprawił Mszę Świętą, uczestniczył w nabożeństwie drogi krzyżowej, słuchał fragmentów Pisma Świętego, odmawiał brewiarz.


Kolejne komunikaty rzecznika prasowego informowały o coraz poważniejszym stanie Jana Pawła II – o pogłębiającej się niewydolności krążeniowej i oddechowej, o bardzo wysokiej gorączce. Ojciec Święty przez cały czas zachowywał świadomość. Z każdą minutą było jednak gorzej...


2 kwietnia o godzinie 20.00 w apartamencie Papieża została odprawiona Msza Święta z Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Jan Paweł II przyjął wiatyk oraz sakrament namaszczenia chorych. O godzinie 21.37, gdy na placu św. Piotra trwała modlitwa różańcowa, odszedł do domu Ojca.




Litania do bł. Jana Pawła II

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.

Chryste, usłysz nas.

Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże – zmiłuj się nad nami.

Synu, Odkupicielu świata, Boże – zmiłuj się nad nami.

Duchu Święty, Boże – zmiłuj się nad nami.

Święta Trójco, jedyny Boże – zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo – módl się za nami.


Błogosławiony Janie Pawle – módl się za nami.

Zanurzony w Ojcu, bogatym w miłosierdzie,

Zjednoczony z Chrystusem, Odkupicielem człowieka,

Napełniony Duchem Świętym, Panem i Ożywicielem,

Całkowicie oddany Maryi,

Przyjacielu Świętych i Błogosławionych,

Następco Piotra i Sługo sług Bożych,

Stróżu Kościoła nauczający prawd wiary,

Ojcze Soboru i wykonawco jego wskazań,

Umacniający jedność chrześcijan i całej rodziny ludzkiej,

Gorliwy Miłośniku Eucharystii,

Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi,

Misjonarzu wszystkich narodów,

Świadku wiary, nadziei i miłości,

Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych,

Apostole pojednania i pokoju,

Promotorze cywilizacji miłości,

Głosicielu Nowej Ewangelizacji,

Mistrzu wzywający do wypłynięcia w głębię,

Nauczycielu ukazujący świętość jako miarę życia,

Papieżu Bożego Miłosierdzia,

Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary,

Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba,

Bracie i Mistrzu kapłanów,

Ojcze osób konsekrowanych,

Patronie rodzin chrześcijańskich,

Umocnienie małżonków,

Obrońco nienarodzonych,

Opiekunie dzieci, sierot i opuszczonych,

Przyjacielu i Wychowawco młodzieży,

Dobry Samarytaninie dla cierpiących,

Wsparcie dla ludzi starszych i samotnych,

Głosicielu prawdy o godność człowieka,

Mężu modlitwy zanurzony w Bogu,

Miłośniku liturgii sprawujący Ofiarę na ołtarzach świata,

Uosobienie pracowitości,

Zakochany w krzyżu Chrystusa,

Przykładnie realizujący powołanie,

Wytrwały w cierpieniu,

Wzorze życia i umierania dla Pana,

Upominający grzeszników,

Wskazujący drogę błądzącym,

Przebaczający krzywdzicielom,

Szanujący przeciwników i prześladowców,

Rzeczniku i obrońco prześladowanych,

Wspierający bezrobotnych,

Zatroskany o bezdomnych,

Odwiedzający więźniów,

Umacniający słabych,

Uczący wszystkich solidarności,


Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata

–  przepuść nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata

–  wysłuchaj nam, Panie.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata

–  zmiłuj nam, Panie.



W. Módl się za nami bł. Janie Pawle.

O. Abyśmy życiem i słowem głosili światu Chrystusa, Odkupiciela człowieka.



Módlmy się:

Miłosierny Boże, przyjmij nasze dziękczynienie za dar apostolskiego życia i posłannictwa błogosławionego Jana Pawła II i za jego wstawiennictwem pomóż nam wzrastać w miłości do Ciebie i odważnie głosić miłość Chrystusa wszystkim ludziom. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.




Ta niewielka książeczka skierowana jest do wszystkich rodzin w Polsce, by z okazji kanonizacji naszego wielkiego Rodaka odświeżyli sobie wiadomości na temat życia, wielkiego dzieła i świętości polskiego papieża. Dorasta już pierwsze pokolenie, które nie poznało Jana Pawła II za jego życia. Tym większa potrzeba, aby nieustannie w prostych, krótkich tekstach kultywować pamięć o tym największym z Polaków.


Jan Paweł II to nie tylko wielka postać historyczna, ale także teraz nasz wielki orędownik w niebie. Ta książeczka ma zachęcać do modlitwy za Jego wstawiennictwem. Stąd na końcu tekst specjalnej litanii...



Gorąco zachęcamy do lektury i modlitwy - Małgorzata Pabis






 

 

 

 

 

od 7 maja 2007r.